Mo Dao Zu Shi 40

Gdyby to była inna dziewczyna, to natychmiast zaczęłaby krzyczeć. Jednak A-Qing od wielu lat udawała niewidomą, więc ludzie stracili przy niej czujność, wierząc, że naprawdę nie widzi. Przyzwyczaiła się do widoku ich obrzydliwości, co zahartowało jej serce. Cudem udało jej się nie wydać z siebie żadnego dźwięku.

Mimo to Wei WuXian czuł drętwiejącą sztywność, która szła w górę od jej stóp.

Stojąc pośród leżących na ziemi ciał, Xiao XingChen schował miecz do pochwy i powiedział poważnym tonem:

Jak to możliwe, że w tej wiosce nie mieszka nikt żywy? Że wszyscy stali się żywymi trupami?

Xue Yang się uśmiechnął, ale głos, który wydostał się z jego ust, brzmiał na skonfundowany, a nawet trochę zbolały.

Tak. Dobrze, że twój miecz sam wskazuje w stronę trupiej energii. Inaczej ciężko byłoby ich pokonać tylko we dwoje.

Zbadajmy jeszcze raz wioskę. Jeśli naprawdę nikt nie został, to jak najszybciej spalmy ciała.

Kiedy odeszli w dal ramię w ramię, trochę siły w końcu powróciło do nóg A-Qing. Wymknęła się zza domu do sterty ciał i rozejrzała. Pole widzenia Wei WuXiana także się obróciło.

Wszyscy zostali zabici poprzez szybkie cięcie w serce wykonane mieczem Xiao XingChena. Nagle Wei WuXian zobaczył parę znajomych twarzy.

Kilka wspomnień temu cała trójka wybrała się na przechadzkę i na skrzyżowaniu spotkała grupę mężczyzn, grających w kości. Kiedy ich mijali, nieznajomi spojrzeli w górę i zobaczyli parę niewidomych i kulejącego chłopaka. Natychmiast ich wyśmiali, wskazując na nich palcami. A-Qing splunęła na nich, wymachując bambusową laską, Xiao XingChen przeszedł spokojnie, jakby nic nie słyszał, a Xue Yang nawet się uśmiechnął, choć w jego oczach nie było ani śladu rozbawienia.

Dziewczyna przekręciła kilka ciał. Otwierając ich powieki, zauważyła, że wszyscy mieli białe oczy. Plamy pośmiertne już pokryły niektóre z twarzy. Westchnęła z ulgą, ale serce Wei WuXiana zamarło jeszcze bardziej.

Wyglądali jak żywe trupy, ale niedawno naprawdę byli żywi.

Z tą różnicą, że zatruli się zwłokami.

Obok ust i nosów ciał Wei WuXian widział resztki czerwono-fioletowego proszku. Oczywiście dla tych, którzy byli zbyt długo pod jego wpływem, nie było już nadziei, bo i tak zmienili się już w żywe trupy. Jednak pośród nich nadal było kilka osób, które nie były długo otrute. Efekty trucizny, takie jak emitowanie trupiej energii, zaczęły już się rozwijać, ale wciąż byli świadomi i mogli mówić, co oznaczało, że nadal żyli. Gdyby ofiarowano im pomoc, to nadal mogliby zostać uratowani jak Lan JingYi i reszta. Trzeba było naprawdę uważać, by ich przypadkiem nie zabić, bo równałoby się zabiciu człowieka.

Powinni być w stanie mówić, powiedzieć, kim są, krzyczeć o pomoc. Jednak stała się okropna rzecz – ktoś z wyprzedzeniem obciął im języki. Z kącików ust wszystkich ciał spływała krew, świeża albo już zakrzepnięta.

Xiao XingChen nie widział, ale Shuanghua wskazywała w stronę energii zmarłych. Wieśniakom obcięto języki, więc mogli tylko jęczeć i wyć, co było niezwykle podobne do trupów.

To maniacki sposób na zabicie kogoś bez brudzenia własnych rąk. Bezlitosna metoda na splamienie ręki, która go karmiła.

A-Qing nie rozumiała, jak to działało. Pojmowała tylko ogólny proces, słysząc to i owo od Xiao XingChena.

Czy ten drań naprawdę pomaga daozhangowi? – wymamrotała.

Na szczęście dziewczyna miała dobrą intuicję. Brak wiedzy nie pozwalał jej na odkrycie niczego podejrzanego, ale czujność względem Xue Yanga już zdążyła głęboko się w niej zagnieździć. Instynktownie go nienawidziła i nie chciała zmienić swojego zdania. Dlatego w tajemnicy ich śledziła, kiedy Xue Yang chodził na łowy z Xiao XingChenem. Nie traciła czujności, nawet gdy przebywali w tym samym pomieszczeniu.

Nocą zimowe wiatry wyły na zewnątrz. Siedzieli we trójkę w małym pokoju, ogrzewając się przy starym piecu. Xiao XingChen naprawiał kosz, w którym zerwała się bambusowa wić. A-Qing była owinięta w ich jedyny bawełniany koc. Opatulając się, jakby była pierożkiem, siedziała u jego boku. Xue Yang jedną dłonią podtrzymywał brodę, nie mając nic do roboty. A-Qing, która próbowała namówić Xiao XingChena, by ten opowiedział jej historię, grała mu na nerwach.

Przestań tak hałasować. Jeśli nie przestaniesz paplać, to zawiążę twój język w pętelkę.

Dziewczyna go nie posłuchała i zażądała:

Daozhang, chcę usłyszeć historię!

Kiedy byłem młody, to nikt nie opowiadał mi historii. Skąd miałbym wiedzieć, jak się za to zabrać? – powiedział Xiao XingChen.

A-Qing dalej się dąsała i już miała zacząć turlać się po ziemi, kiedy mężczyzna w końcu się zgodził.

Dobrze. Opowiem ci, co zdarzyło się na pewnej górze.

Dawno, dawno temu była sobie góra, a na tej górze świątynia?

Nie. Dawno, dawno temu istniała niebiańska góra, o której nikt nie wiedział. Na niej mieszkała Nieśmiertelna, która osiągnęła oświecenie. Przyjęła wielu uczniów, ale nie pozwoliła im opuścić góry.

Po usłyszeniu początku Wei WuXian natychmiast zrozumiał. To BaoShan SanRen.

Dlaczego nie? – zapytała A-Qing.

Nieśmiertelna ukrywała się na szczycie, ponieważ nie rozumiała świata. Mówiła swoim uczniom „jeśli chcesz zejść z góry, to nie musisz wracać. Nie przynoś tu problemów świata zewnętrznego”.

To jak można było zabić nudę? Na pewno niektórzy uczniowie chcieli wyjść i się zabawić.

Masz rację. Pierwszy uczeń, który odszedł, był wyjątkowy. Kiedy zszedł z góry, to wszyscy go wychwalali za wspaniałe opanowanie umiejętności i stał się sławnym kultywatorem sprawiedliwej ścieżki. Ale później z nieznanego nikomu powodu jego osobowość drastycznie się zmieniła i nagle stał się złoczyńcą, który bez mrugnięcia okiem zabijał ludzi. Ostatecznie zmarł od tysięcy mieczy.

Mowa była o pierwszym uczniu BaoShan SanRen, który „nie doświadczył spokojnej śmierci” – YanLingu DaoRen.

Pozostało tajemnicą, co takiego przeżył po opuszczeniu góry, że jego osobowość całkowicie się zmieniła. Możliwe, że nikt nigdy się nie dowie. Xiao XingChen skończył naprawiać kosz i kilka razy przejechał po nim dłonią. Upewnił się, że nie można się zranić o żaden ostry brzeg, odłożył go na bok i kontynuował:

Drugim uczniem była dziewczyna, również niezwykle uzdolniona.

Po piersi Wei WuXiana rozeszło się ciepło. To ZangSe SanRen.

Ładna była?

Nie wiem. Podobno bardzo.

To wiem! Na pewno wiele osób ją lubiło i chciało się z nią ożenić, kiedy zeszła z góry. A ona wyszła za jakiegoś wysoko postawionego urzędnika albo lidera wielkiej sekty! Hehe!

Xiao XingChen się zaśmiał.

Źle zgadłaś. Wyszła za służącego z wielkiej sekty i żyli długo i szczęśliwie.

Nie podoba mi się to. Jak wspaniała i piękna kultywatorka mogłaby zejść się ze służącym? Ta historia jest tak banalna! Na pewno wymyślił ją jakiś biedny uczony. A potem co się stało? Jak wyglądało ich długie i szczęśliwe życie?

A potem przypadkiem umarli podczas nocnych łowów.

Co to za historia?! Nie tylko poślubiła służącego, ale też razem zmarli?! Dalej nie słucham! – A-Qing splunęła.

Dobrze, że Xiao XingChen nie kontynuował i nie powiedział jej, że spłodzili kolejnego łotra, którego każdy chciał stłuc na kwaśne jabłko. Wtedy na pewno wściekałaby się na mnie! pomyślał Wei WuXian.

Dlatego na początku powiedziałem, że nie potrafię opowiadać historii – westchnął Xiao XingChen.

No to na pewno pamiętasz nocne łowy, w których uczestniczyłeś, prawda? Lubię o nich słuchać! Powiedz, z jakimi potworami walczyłeś?

Xue Yang nie wsłuchiwał się w historię, siedząc z zamkniętymi oczami. Teraz jego mina spoważniała, a źrenice się skurczyły, kiedy spojrzał na Xiao XingChena.

Było ich naprawdę zbyt wiele.

Naprawdę? Daozhang, kiedyś też sam na nie chodziłeś? – zapytał nagle Xue Yang. Kąciki jego ust się uniosły, wskazując, że knuje coś niedobrego, ale głos miał wypełniony tylko ciekawością.

Po chwili Xiao XingChen się uśmiechnął.

Nie.

A kto jeszcze z tobą chodził? – zainteresowała się A-Qing.

Tym razem milczenie mężczyzny trwało dłużej.

Mój dobry przyjaciel – odpowiedział po chwili.

Dziwne światło błysnęło w oczach Xue Yanga, a jego uśmiech się powiększył. Wyglądało na to, że zdzieranie strupów z ran Xiao XingChena sprawiało mu wiele przyjemności. Z drugiej strony A-Qing była po prostu ciekawa.

Daozhang, kim jest ten twój przyjaciel? Jaką jest osobą?

Szczerym mężczyzną o szlachetnej naturze – odpowiedział spokojnie.

Słysząc to, Xue Yang przewrócił oczami w pogardzie. Jego usta poruszyły się lekko, jakby go przeklinał. Jednak specjalnie udawał zdziwienie.

Daozhang, no to gdzie jest teraz ten twój przyjaciel? Dlaczego cię nie odnalazł, kiedy jesteś w takim stanie?

Co za podstępna dzida! – pomyślał Wei WuXian.

Tym razem Xiao XingChen nie odpowiedział. Choć A-Qing nie wiedziała, co się dzieje, to wyglądała, jakby coś wyczuła. Wstrzymując oddech, łypnęła na Xue Yanga. Zacisnęła zęby, jakby chciała się w niego wgryźć. Po chwili zamyślenia Xiao XingChen przerwał ciszę:

Nie wiem, gdzie teraz jest. Ale mam nadzieję, że… – Poklepał A-Qing po głowie i nie dokończył zdania. – Dobrze, na dzisiaj wystarczy. Naprawdę nie umiem opowiadać historii. To dość żenujące.

Och, okej! – odpowiedziała posłusznie dziewczyna.

No to może ja coś opowiem? – odezwał się nagle Xue Yang.

Tak, tak! Ty coś opowiedz – zgodziła się A-Qing, nie chcąc poczuć rozczarowania.

Dawno, dawno temu żyło sobie dziecko – zaczął powoli chłopak. – To dziecko naprawdę lubiło jeść słodycze, ale nie miało ani rodziców, ani pieniędzy, więc rzadko miało ku temu okazję. Pewnego dnia, takiego samego jak inne dni, siedziało zamyślone na schodach. Naprzeciwko znajdował się sklep z alkoholem, a przy jednym ze stolików siedział mężczyzna. Kiedy zobaczył dziecko, dał mu ręką znak, by podeszło.

Choć początek tej historii też nie był świetny, to jednak o wiele lepszy od banalnej opowieści Xiao XingChena. Gdyby A-Qing miała parę króliczych uszu, to na pewno by teraz czujnie stały.

Będąc naiwnym i nie mając nic lepszego do roboty, dziecko natychmiast podbiegło, kiedy zamachał. Mężczyzna wskazał na talerz przysmaków i zapytał „chcesz?” – kontynuował Xue Yang. – Pewnie, że chciało. Przytaknęło tak szybko, jak to było możliwe. Więc mężczyzna podał mu notatkę i powiedział „jeśli je chcesz, to zanieś to do pewnego pokoju w pewnym miejscu. Dam ci nagrodę, kiedy to zrobisz”. Dziecko było szczęśliwe. Mogło dostać talerz słodyczy, jeśli wykona tę drobną posługę. Nie umiało czytać, więc po prostu wzięło papier i poszło na miejsce. Kiedy otworzyło drzwi, to z wnętrza wyszedł wielki, umięśniony mężczyzna. Wziął od niego notatkę, przyjrzał się jej i uderzył dziecko tak mocno, że krew poleciała mu z nosa. Szarpnął je za włosy, pytając „kto kazał ci przynieść coś takiego?”.

Tym dzieckiem musiał być Xue Yang.

Wei WuXian nawet sobie nie wyobrażał, że tak cwana osoba mogła być tak szczera i głupia w młodości, robiąc to, co rozkazał mu nieznajomy. Słowa napisane na papierze zdecydowanie nie były miłe. Prawdopodobne mężczyzna ze sklepu alkoholowego i mięśniak byli w jakimś konflikcie. Ten pierwszy nie śmiał wyklinać drugiego prosto w twarz, więc wysłał dziecko z upokarzającym liścikiem. Taki czyn mógł być nawet nazwany zboczonym.

Bało się i wskazało w stronę sklepu. Umięśniony mężczyzna poszedł tam, ciągnąć za sobą dziecko za włosy. Siedzącego tam mężczyzny już dawno nie było, a talerz z przysmakami został zabrany przez kelnerów. Dryblas był tak wściekły, że przewrócił parę stołów i wybiegł. Dziecko było naprawdę sfrustrowane. Wyświadczyło komuś przysługę, zostało pobite i ciągnięto je za włosy przez całą drogę. Prawie je oskalpowano. Oczywiście nie miało zamiaru odejść z pustymi rękami, więc z załzawionymi oczami zapytało kelnera „gdzie są moje słodycze? Gdzie są słodycze, które mi obiecał?”. – Xue Yang się uśmiechnął. – Po całej sytuacji w sklepie panował bałagan, a kelner był wściekły. Kilka razy uderzył dziecko tak mocno, że aż zaczęło mu dzwonić w uszach i je wygonił. Przez jakiś czas szło bez celu i wiesz co? Przypadkiem wpadł na mężczyznę, który kazał mu dostarczyć liścik.

W tym momencie przerwał.

I wtedy? Co się stało? – pospieszyła go dziewczyna, która zaczęła wciągać się w opowieść.

Jak myślisz, co się stało? Kilka uderzeń i kopniaków więcej.

To byłeś ty, prawda? Dziecko lubiło słodycze… To na pewno byłeś ty! Dlaczego kiedyś taki byłeś? Gdybym była tobą, to zrobiłabym tfu, tfu i splunęła w jego obiad, a potem go uderzyła i uderzyła, i uderzyła… – Tańczyła wokół, prawie uderzając Xiao XingChena, który siedział obok niej.

Dobrze, dobrze. Skończyłaś wysłuchiwać historię. Pora spać – powiedział szybko Xiao XingChen.

Dziewczyna dalej wściekle narzekała, nawet kiedy niósł ją do trumny.

Ugh! Wasze historie tak mnie złoszczą! Jedna była tak nudna, że mnie wkurzyła, a druga tak irytująca, że mnie wkurzyła! Rany, ten koleś od liściku był taki wnerwiający! Jestem sfrustrowana!

Co stało się później? – zapytał Xiao XingChen, kiedy ułożył ją do snu i odszedł kilka kroków dalej.

Zgadnij. Nic nie stało się później. Ty też nie skończyłeś opowiadać swojej historii, prawda?

Bez względu na to, co zdarzyło się później, teraz twoje życie nie jest złe, więc nie ma potrzeby przejmować się przeszłością.

Nie przejmuję się przeszłością. Po prostu mały ślepiec ciągle kradnie moje cukierki i nawet wszystkie zjadła, więc teraz nie mogę się powstrzymać przed wspominaniem tamtych czasów.

Daozhang, nie słuchaj go! Wcale aż tyle nie zjadłam! – zaprotestowała dziewczyna, kopiąc ściankę trumny.

Xiao XingChen zaśmiał się cicho.

Odpocznijmy.

Tej nocy Xue Yang nie poszedł z nim. Xiao XingChen sam poszedł na nocne łowy. A-Qing leżała nieruchomo w trumnie, ale nie mogła zasnąć.

Kiedy niebo zaczęło jaśnieć, mężczyzna wrócił cicho jak mysz. Przechodząc obok trumny, włożył do środka dłoń. Dziewczyna udawała, że śpi i otworzyła oczy, dopiero kiedy wyszedł z kostnicy. Obok słomianej poduszki leżał mały cukierek.

Podniosła się i zerknęła do sypialni. Xue Yang także nie spał. Siedział przy stole, wyglądając, jakby głęboko się nad czymś zastanawiał.

Przed nim leżał cukierek.

Po nocy przegadanej przy rozpalonym piecu Xiao XingChen codziennie dawał im po cukierku. Oczywiście A-Qing była zadowolona. Xue Yang nie wyrażał wdzięczności, ale też nie odrzucał tego gestu, przez co dziewczyna była na niego wściekła.

Xiao XingChen zawsze był odpowiedzialny za ich posiłki. Nie widział, nie potrafił wybierać warzyw i za bardzo się wstydził, by negocjować. Kiedy był sam, to było dobrze, jeśli sprzedawcy byli mili, ale czasami spotykał takich, którzy wykorzystywali jego niepełnosprawność. Przyniesione przez niego warzywa albo były nieświeże, albo było ich za mało. Xiao XingChen nie przejmował się tym albo raczej nie zwracał na to uwagi, ale A-Qing często chodziła wściekła. Fukając, żądała, by razem z nim chodzić na zakupy. Jednak i tak nie mogła nic wyrazić, choć wszystko widziała. Nie śmiała kłócić się ani niszczyć straganów przy Xiao XingChenie. Wtedy Xue Yang okazał się przydatny. Miał bystry wzrok i cięty język, więc zaraz zbijał cenę do połowy, kiedy tylko chcieli coś kupić. Kiedy sprzedawca się zgadzał, jeszcze bardziej próbował zbić cenę. Gdy się nie zgadzał, to Xue Yang zaczynał łypać wściekle, a wszyscy sprzedawcy zaczynali się cieszyć, że ktoś taki w ogóle planował zapłacić. Pewnie nie musiał wydawać ani grosza, kiedy grasował po Kuizhou i Lanling. Dzięki niemu złość A-Qing znalazła ujście i ze szczęścia parę razy nawet go pochwaliła. Codzienne cukierki też pomogły i na jakiś czas zapanował pomiędzy nimi delikatny pokój.

Jednak nigdy nie straciła czujności. Krótkie okresy pokoju często były natychmiast tłumione przez multum podejrzeń i wątpliwości.

Pewnego dnia A-Qing znowu bawiła się na ulicach, udając niewidomą. Całe życie grała w tę grę i nigdy jej się nie znudziła. Szła, stukając bambusową laską, kiedy zza jej pleców rozbrzmiał nieznajomy głos:

Panienko, jeśli nie widzisz, to nie biegaj tak szybko.

Należał do młodego mężczyzny i brzmiał trochę chłodno. A-Qing odwróciła się i zobaczyła wysokiego kultywatora w czarnych szatach, który stał kilka metrów od niej. Na plecach miał przepasany miecz, a w ręku packę z końskiego włosia. Dzięki wyprostowanej postawie i szerokim rękawom wyglądał bardzo dumnie.

Tak się składało, że tym mężczyzną był Song Lan.

A-Qing przekrzywiła głowę, a Song Lan do niej podszedł. Opierając packę o ramię dziewczyny, poprowadził ją na pobocze.

Tutaj jest mniej ludzi.

Naprawdę są dobrymi przyjaciółmi, prawda? Dobrzy przyjaciele mają podobne charaktery – skomentował Wei WuXian.

A-Qing jest bardzo wdzięczna daozhangowi!

Song Lan zabrał packę i spojrzał na dziewczynę.

Nie baw się zbyt długo. Mroczna energia jest tutaj dość silna. W przyszłości uważaj, by nie przebywać zbyt długo na zewnątrz.

Okej!

Mężczyzna przytaknął i poszedł dalej, a A-Qing odwróciła się, by go obserwować. Przeszedł kawałek i zatrzymał przechodnia, pytając:

Przepraszam, czy widział pan w tej okolicy ślepego kultywatora z mieczem?

A-Qing natychmiast zaczęła z uwagą słuchać.

Nie jestem pewny. Powinieneś zapytać tamtych ludzi, daozhang.

Dziękuję.

Dziewczyna wystukała do niego drogę.

Daozhang, dlaczego szukasz drugiego daozhanga?

Song Lan natychmiast się odwrócił.

Widziałaś go?

Może tak, może nie.

Co muszę zrobić, byś powiedziała, że go widziałaś?

Jeśli odpowiesz na kilka moich pytań, to może sobie przypomnę. Jesteś przyjacielem daozhanga?

…Tak – odpowiedział Song Lan po chwili wahania.

Dlaczego się zawahał? – zastanawiał się Wei WuXian.

A-Qing też czuła, że w jego odpowiedzi nie było wiele pewności. Znowu nabrała podejrzliwości.

Naprawdę go znasz? Ile ma wzrostu? Jest ładny czy brzydki? Jak wygląda jego miecz?

Jesteśmy mniej więcej tego samego wzrostu i wygląda raczej dobrze. W jego mieczu wyryte zostały mroźne wzory – odpowiedział natychmiast.

Odpowiedział poprawnie i nie wydawał się złym człowiekiem, więc dziewczyna odrzekła:

Wiem, gdzie jest! Chodź za mną, daozhang!

Song Lan od kilku lat podróżował w poszukiwaniu swojego przyjaciela i wielokrotnie przeżył rozczarowanie. Teraz kiedy w końcu otrzymał jakieś wieści, nie mógł uwierzyć własnym uszom.

Dzię… Dziękuję… – wybąkał z trudem.

Byli już niedaleko kostnicy, kiedy Song Lan nagle się zatrzymał.

Co się stało? Nie idziesz? – zapytała A-Qing.

Z jakiegoś powodu twarz Song Lana była niezwykle blada. Gapił się na drzwi kostnicy, jakby miał wbiec do środka, gdyby mógł, ale za bardzo się tego bał. Pełna wyższości postawa całkowicie zniknęła.

Może jest zdenerwowany, bo dawno się nie widzieli? – zgadywał Wei WuXian.

Jak mężczyzna podjął decyzję o wejściu do środka, to uprzedziła go inna osoba. Kiedy Song Lan go zobaczył, jego twarz z bladej zrobiła się sina!

W chacie ktoś wybuchnął śmiechem.

Wkurzający wrócił – prychnęła A-Qing.

Kim on jest? Co tu robi?

To drań. Nigdy się nie przedstawił, więc kto wie, kim jest? Uratował go daozhang, a ten teraz ciągle się do niego klei. To taka menda! – jęczała dziewczyna.

Mina Song Lana zmieniła się z zaskoczonej w rozdrażnioną. Po chwili powiedział:

Bądź cicho!

Jego wyraz twarzy przestraszył dziewczynę, więc ta natychmiast się posłuchała. Cicho podeszli do kostnicy, jedno stanęło obok okna, a drugie się pod nim ukryło.

Czyja dzisiaj kolej? – zapytał w środku Xiao XingChen.

Jak tylko Song Lan usłyszał ten głos, jego ręce zadrżały tak mocno, że dało się to zauważyć gołym okiem.

A może od teraz nie chodźmy na przemian? Zmieńmy to.

Chcesz to zrobić tylko dlatego, że dzisiaj jest twoja kolej, prawda? Co takiego chcesz zmienić?

Patrz. Mam dwa patyki. Jeśli wybierzesz dłuższy, to nie musisz iść, a jeśli krótszy, to musisz. Co o tym myślisz?

Po chwili ciszy Xue Yang się zaśmiał.

Twój jest krótszy. Wygrałem, ty idziesz!

Dobrze, pójdę – powiedział z wahaniem Xiao XingChen.

Brzmiało, jakby w końcu wstał i zaczął iść w stronę drzwi. Świetnie, chodź szybko na zewnątrz. Najlepiej będzie, jeśli Song Lan go chwyci i ucieknie – skomentował Wei WuXian.

Jednak mężczyzna nie poszedł za daleko, gdy znowu odezwał się Xue Yang.

Wracaj. Pójdę.

Dlaczego teraz chcesz iść?

Głupi jesteś? Wrobiłem cię. To ja wybrałem krótszy, ale najdłuższy trzymałem za plecami, więc bez względu na twój wybór mogłem wygrać. Po prostu wykorzystuję twoją ślepotę.

Śmiał się chwilę z Xiao XingChena i wyszedł, trzymając w ręku koszyk. A-Qing spojrzała na Song Lana, który trząsł się jak osika. Nie rozumiała, dlaczego był taki wściekły. Mężczyzna dał jej znak, by nic nie mówiła i zaczął ją wypytywać, kiedy odeszli kawałek od kostnicy.

Ten mężczyzna, kiedy Xing… Kiedy daozhang go uratował?

Jego ton był poważny. A-Qing zrozumiała, że to nie żart i odpowiedziała w ten sam sposób.

Dawno, przynajmniej kilka lat temu.

Daozhang nigdy nie dowiedział się, kim on jest?

Nie.

Co robił podczas pobytu z daozhangiem?

Żartował, znęcał się nade mną i… Och, chodził też na nocne łowy z daozhangiem!

Song Lan zmarszczył brwi, myśląc, że Xue Yang nie byłby taki miły.

Nocne łowy? Na co polują? Wiesz?

W przeszłości często polowali na żywe trupy. Teraz przeważnie duchy, dziwnie zachowujące się zwierzęta i takie tam – odpowiedziała po chwili zamyślenia, nie chcąc być nieostrożną.

Wgłębiając się w tę sprawę, Song Lan czuł, że coś było nie tak, ale nie mógł znaleźć żadnych poszlak.

Czy są sobie bliscy z daozhangiem?

Myślę, że daozhang jest nieszczęśliwy, kiedy jest sam… W końcu ma kogoś, kto też kultywuje… Myślę, że tak jakby lubi wysłuchiwać żartów tego drania – wyznała A-Qing, choć nie chciała tego przyznawać.

Twarz Song Lana przesłoniła wściekłość i dewastacja. Pośród dezorientacji, tylko jedno było pewne – nie mógł o tym powiedzieć Xiao XingChenowi!

Nie mów daozhangowi nic zbędnego – ostrzegł ją.

Kiedy tylko skończył, udał się w stronę, w którą odszedł Xue Yang.

Daozhang, sprawisz manto temu draniowi? – zapytała A-Qing, jednak mężczyzna był już daleko od niej.

Nie tylko sprawi mu manto. Posieka Xue Yanga na kawałki! – pomyślał Wei WuXian.

Xue Yang wyszedł z koszem na warzywa. A-Qing wiedziała, którą ścieżką chodzi na targ. Wybierając skrót, pobiegła przez las, a jej serce biło szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Po chwili w końcu zobaczyła przed sobą postać Xue Yanga. W jednej dłoni trzymał kosz wypełniony kapustą, marchwią, gotowanymi na parze bułeczkami i innym jedzeniem. Ziewał leniwie, idąc. Pewnie dopiero co skończył robić zakupy.

Dziewczyna zawsze była dobra w ukrywaniu się i podsłuchiwaniu. Wczołgała się w krzak rosnący obok lasu, gdy nagle usłyszała chłodny głos Song Lana.

Xue Yang.

Wywołany mężczyzna wyglądał, jakby ktoś wylał na niego wiadro zimnej wody albo wybudził z głębokiego snu uderzeniem w twarz. Jego mina natychmiast stała się przerażająca.

Song Lan wyszedł zza drzewa, a jego miecz już został wyjęty z pochwy. Trzymał go w ręce, koniuszek kierując w stronę ziemi.

Och, czy to nie jest daozhang Song? Cóż za nieoczekiwany gość. Przyszedłeś na darmowy obiad? – Xue Yang udawał zaskoczonego.

Song Lan zaatakował. Xue Yang natychmiast wyjął Jiangzaia z rękawa, zablokował cios i cofnął się o kilka kroków. Postawił kosz pod drzewem.

Cholerny kultywator. Choć raz chciałem zrobić zakupy i ty się tu pojawiłeś, niszcząc mój nastrój!

Wściekłe ataki Song Lana były śmiertelne. Krzyknął niskim głosem:

Co takiego knujesz?! Dlaczego spędziłeś aż tyle czasu z Xiao XingChenem?!

A ja się zastanawiałem, jaką sprawę ma do mnie daozhang Song – zaśmiał się Xue Yang. – Więc o to chciałeś mnie zapytać!

Powiedz! Dlaczego taki śmieć jest na tyle miły, by pomagać mu w nocnych łowach?! – wściekał się starszy mężczyzna.

Powiew wiatru spowodowany zamachnięciem miecza musnął jego twarz i na policzku Xue Yanga pojawiło się rozcięcie, ale wcale nie był zaskoczony.

Dlaczego daozhang Song aż tak mnie rozumie?

Jeden walczył za pomocą umiejętności wyuczonych w sekcie, drugi z doświadczeniem uzyskanym poprzez popełnianie zbrodni. Było oczywiste, że Song Lan był lepszy od Xue Yanga. Szybko przeszył ostrzem jego ramię.

Mów!

Gdyby sprawa nie była tak alarmująca, że Song Lan wprost musiał się dowiedzieć, co się dzieje, to jego ostrze rozpłatałoby szyję chłopaka, a nie tylko ramię. Choć Xue Yang był ranny, to jego mina wcale się nie zmieniła.

Naprawdę chcesz to usłyszeć? Obawiam się, że się wściekniesz. O niektórych rzeczach nie powinno się wiedzieć.

Xue Yang, tracę cierpliwość! – Głos Song Lana był zimniejszy niż kiedykolwiek.

Z brzękiem Xue Yang zablokował atak skierowany na jego oczy.

Dobrze, skoro jesteś taki skory. Wiesz, co zrobił twój najlepszy przyjaciel? Zabił wiele żywych trupów. Zrobił to dla większego dobra, nie prosząc o nic w zamian. To naprawdę rozczulające. Choć wydłubał sobie dla ciebie oczy i stracił wzrok, to na szczęście Shuanghua wskazuje mu trupią energię. A wiesz, co jest jeszcze lepsze? Jeśli odetnie się języki ludziom zatrutym trupim pyłem, by nie mogli nic powiedzieć, a Shuanghua nie odróżni ich od trupów, to…

Wszystko dokładnie wytłumaczył. Ramię i miecz Song Lana drżały.

Ty potworze… Ty ohydny potworze…

Daozhangu Song, czasami czuję, że grzeczni ludzie wypadają niekorzystnie, kiedy w grę wchodzi przeklinanie innych, bo zawsze tylko w kółko powtarzają te same słowa. Zero w tym mocy czy kreatywności. Nie nazywałem w ten sposób innych, odkąd skończyłem siedem lat.

Złość Song Lana sięgnęła niebios. Znowu zaatakował, tym razem celując w szyję.

Wykorzystałeś jego ślepotę i tak okropnie go oszukałeś!

Atak był szybki i silny. Xue Yangowi udało się go uniknąć, ale i tak został zraniony w łokieć. Nawet się nie wzdrygnął, jakby nic nie poczuł.

Jego ślepotę? Czy zapomniałeś, dla kogo wydłubał sobie oczy i stracił wzrok?

Słysząc to, mina i ruszy Song Lana zesztywniały.

Jakie masz prawo, by mnie obwiniać? Jako jego przyjaciel? Aż tak brak ci wstydu, że jesteś w stanie nazwać się jego przyjacielem? Hahaha, daozhangu Song, czy muszę ci przypominać, co powiedziałeś Xiao XingChenowi, kiedy zniszczyłem świątynię Baixue? Jaką minę zrobiłeś, kiedy się o ciebie martwił i chciał ci pomóc? Pamiętasz? – kontynuował Xue Yang.

Wtedy ja…! – Song Lan był mentalnie w okropnym miejscu.

Czy byłeś wtedy zły? – przerwał mu Xue Yang. – Obolały? W żałobie? Nie wiedziałeś, jak dać ujście swojej złości? I dlatego wyładowałeś ją na nim? Szczerze mówiąc, zniszczyłem tę świątynię z jego strony. To zrozumiałe, że wkurzyłeś się na niego. Dokładnie tego chciałem.

Każde zdanie było jak cios krytyczny!

Ataki i mowa Xue Yanga przyspieszyły. Jego ruchy stały się spokojniejsze i ciężej się było przed nimi obronić, więc stopniowo zyskał przewagę, ale Song Lan nawet nie zauważył.

Cóż! Kto taki powiedział „od teraz nie spotkamy się ponownie”? Czy to nie ty, daozhangu Song? Wysłuchał twojej prośby i zniknął po tym, jak wydłubał sobie dla ciebie oczy, więc dlaczego teraz do niego przyszedłeś? Czy nie utrudniasz? Zgadzasz się, daozhangu Xiao XingChen?

Słysząc to, Song Lan się zachwiał. Jego ataki też się na chwilę zatrzymały!

Widać było, że słowa chłopaka mocno na niego podziałały, skoro dał się oszukać tak prostym trikiem i nawet na chwilę zamarł. Wykorzystując okazję, Xue Yang machnął ręką, a z góry poleciał trujący trupi pył.

Nikt, łącznie z Song Lanem, nie widział wcześniej tego typu uważnie wytworzonego pyłu. Przypadkiem wciągnął wraz z oddechem dość dużą jego ilość. Wiedząc, że sytuacja nie wygląda zbyt ciekawie, od razu zaczął kaszleć. Jednak miecz Xue Yanga tylko na to czekał. Z zimnym błyskiem koniuszka ostrza wbił się prosto w jego usta.

Pole widzenia Wei WuXiana natychmiast zakryła kompletna ciemność. A-Qing była tak przestraszona, że aż zamknęła oczy.

Ale już wiedział, co się stało. To w tym momencie język Song Lana został odcięty Jiangzaiem.

Dźwięki były przerażające.

Dziewczynę piekły oczy, ale mocno zacisnęła zęby, nie wydając z siebie ani jednego dźwięku. Otworzyła oczy. Song Lan utrzymał się na nogach, opierając się o miecz. Drugą ręką zakrywał usta, a spomiędzy jego palców lała się krew.

Song Lan był w takiej agonii, że nie mógł nawet iść. Jednak i tak wyrwał miecz z ziemi i, zataczając się, poszedł w stronę Xue Yanga. Chłopak z łatwością zrobił unik, a na jego twarzy wykwitł dziwny uśmiech.

W następnej chwili Wei WuXian wiedział, dlaczego uśmiechał się w ten sposób.

Srebrny rozbłysk Shuanghuy wbił się w pierś Song Lana, przebijając się na drugą stronę.

Song Lan spojrzał na penetrujące jego serce ostrze i powoli skierował wzrok w górę. Zobaczył Xiao XingChena, który spokojnie trzymał rękojeść.

Jego przyjaciel w ogóle nie był świadomy sytuacji.

Jesteś tu?

Usta Song Lana poruszyły się bezdźwięcznie.

Jestem. Co tu robisz? – powiedział z uśmiechem Xue Yang.

Xiao XingChen wyjął miecz i włożył go z powrotem do pochwy.

Shuanghua dziwnie się zachowywała. Podążyłem za jej poradą i przyszedłem zobaczyć. Od dawna nie widzieliśmy tu żadnych żywych trupów, nie wspominając o samotnych osobnikach. Czy przyszedł z innej wioski?

Song Lan powoli osunął się przed Xiao XingChenem na kolana.

Xue Yang spojrzał na niego z góry.

Chyba tak. Wydaje z siebie okropne dźwięki.

Gdyby Song Lan teraz podał swój miecz Xiao XingChenowi, to ten od razu wiedziałby, kim jest. Po jednym dotyku rozpozna miecz swojego najdroższego przyjaciela.

Ale Song Lan już nie mógł tego zrobić. Jak mógłby podać mu swój miecz, mówiąc tym samym, kogo właśnie zabił własnymi rękoma?

Xue Yang o tym wiedział, dlatego niczym się nie przejmował. Odwrócił się do Xiao XingChena, mówiąc:

Chodźmy. Pora ugotować obiad. Jestem głodny.

Kupiłeś warzywa?

Tak. Wpadłem na to w drodze powrotnej. Co za okropny dzień.

Xiao XingChen poszedł pierwszy. Xue Yang najpierw poklepał ranę na łokciu i ramieniu, po czym podniósł koszyk. Przechodząc obok Song Lana, uśmiechnął się i spojrzał w dół.

Dla ciebie nie ma jedzenia.

Kiedy odszedł i prawdopodobnie dotarł z Xiao XingChenem do kostnicy, A-Qing w końcu wyszła zza krzaka. Nogi zdrętwiały jej od tak długiego klęczenia. Trzymając laskę, chwiejnym krokiem podeszła do Song Lana, którego klęczące zwłoki już zesztywniały.

Jego śmierć nie była spokojna. A-Qing odskoczyła od jego szeroko otwartych oczu. Kiedy zobaczyła krew, która wypłynęła z jego ust, spływając wzdłuż policzka, plamiąc jego szatę i zbierając się na ziemi, ogromne łzy spłynęły z jej oczu.

Choć się bała, to i tak wyciągnęła rękę, by zamknąć mężczyźnie oczy. Uklękła przed nim, składając razem dłonie.

Daozhang, proszę, nie wiń mnie ani drugiego daozhanga. Gdybym wyszła z ukrycia, to i tak bym umarła, więc musiałam się chować i nie mogłam ci pomóc. Drugi daozhang został oszukany przez tego drania. Nie zrobił tego specjalnie. Nie wiedział, że to ty! – łkała. – Wracam. Proszę, niech twój zmarły duch mnie pobłogosławi, bym wydostała stamtąd daozhanga Xiao XingChena, pobłogosław nas, byśmy uciekli spod kontroli tego demona. Nie pozwolę temu potworowi umrzeć w spokoju. Potnę go na kawałki, by nigdy nie wrócił do kręgu reinkarnacji!

Po swojej przemowie trzykrotnie uderzyła czołem o ziemię. Wytarła mocno twarz, wstała, zdopingowała się i poszła w kierunku miasta Yi.

Niebo już pociemniało, kiedy dotarła do kostnicy. Xue Yang siedział przy stole, obierając jabłka. Wycinał z nich króliczki, będąc w wyśmienitym nastroju. Każdy, kto go zobaczy, uznałby go pewnie za żwawego młodzieńca. Nikt nawet nie byłby sobie w stanie wyobrazić, co przed chwilą zrobił. Słysząc, jak wchodzi, Xiao XingChen wyszedł z talerzem kapusty w ręku.

A-Qing, gdzie dzisiaj byłaś? Już tak późno.

Xue Yang zerknął na nią i nagle coś błysnęło w jego oczach.

Co się stało? Masz opuchnięte oczy.

Co się stało? Czy ktoś się nad tobą znęcał?

Znęcał? Kto mógłby się nad nią znęcać?

Choć szeroko się uśmiechał, to wyraźnie stawał się podejrzliwy. Nagle A-Qing rzuciła drewnianą laskę na ziemię i zaczęła ryczeć.

Łzy lały się po jej policzkach i ciekło jej z nosa. Prawie czkając, wleciała w ramiona Xiao XingChena.

Czy jestem brzydka? Jestem? Daozhang, musisz mi powiedzieć. Naprawdę jestem aż taka brzydka?

Oczywiście, że nie. A-Qing to ładna dziewczyna. Kto powiedział, że jesteś brzydka? – Xiao XingChen pogłaskał ją po głowie.

Jesteś brzydka. A szczególnie kiedy beczysz – skomentował z pogardą Xue Yang.

Nie mów tak – zganił go starszy mężczyzna.

A-Qing rozpłakała się jeszcze mocniej. Przytupnęła.

Cóż, daozhang, to nie tak, że coś widzisz! Na co mi twoje potwierdzenia? Na pewno mnie okłamujesz! On widzi. Powiedział, że jestem brzydka, więc muszę być naprawdę brzydka! Brzydka i ślepa!

Przez to całe zamieszanie obaj uwierzyli, że jakieś dzieci zwyzywały ją od „brzyduli” albo „białookiej ślepej dziewuchy”, kiedy dzisiaj była w mieście, więc czuła się sfrustrowana.

Przyszłaś cała zapłakana, bo powiedzieli, że jesteś brzydka? Co się stało z twoim irracjonalnym chamstwem?

Nie jestem chamska! Daozhang, czy zostały ci jakieś pieniądze?

Uch… Chyba tak – odpowiedział po chwili przerwy zawstydzony Xiao XingChen.

Mogę ci trochę pożyczyć – wtrącił się Xue Yang.

Żyłeś z nami i jadłeś od tak dawna, a nadal nazywasz to pożyczaniem, kiedy używamy twoich pieniędzy! Co za sknera! Wstydu nie masz! Daozhang, chcę kupić ładne ubrania i biżuterię. Możesz ze mną pójść?

Chce stąd wyprowadzić Xiao XingChena. Ale co zrobi, jeśli Xue Yang też będzie chciał iść? – pomyślał Wei WuXian.

Oczywiście, że mogę z tobą pójść, ale nie będę mógł ci powiedzieć, czy ci pasują.

Mogę ci pomóc – wtrącił się znowu Xue Yang.

Dziewczyna podskoczyła tak wysoko, że aż prawie uderzyła Xiao XingChena w policzek.

Nie obchodzi mnie to, nie obchodzi! Chcę tylko ciebie! Nie chcę, by z nami szedł. Będzie tylko powtarzał, że jestem brzydka! I nazywał mnie małym ślepcem!

To nie byłby pierwszy raz, gdy zachowywałby się w tak nierozsądny sposób. Byli już do tego przyzwyczajeni. Xue Yang pokazał jej język, a Xiao XingChen się zgodził.

Dobrze. Może być jutro?

Dzisiaj!

Dzisiaj wszystkie stragany będą już zamknięte. Gdzie chciałabyś pójść?

Dobrze! No to jutro! To obietnica! – zgodziła się A-Qing, nie mając innego wyboru.

Gdyby dalej błagała, by wyjść dzisiaj, to Xue Yang na pewno znowu zrobiłby się podejrzliwy. A-Qing mogła tylko odpuścić i usiąść do obiadu. Podczas zamieszania jej występ był bardzo naturalny, ale cały czas coś ściskało ją w żołądku. Była taka zdenerwowana, że nawet teraz drżała jej dłoń trzymająca miskę. Xue Yang siedział po jej lewej stronie. Gdy na nią zerknął, nogi jej zesztywniały. Była zbyt przerażona, by cokolwiek zjeść, więc udawała, że ze złości nie ma apetytu. Po każdym kęsie wypluwała jedzenie, mocno wbijała pałeczki w miskę i klęła pod nosem.

Ty cholerna suko! Oślizgła pokojówka! Nie jesteś wcale lepsza, dziwko!

Słuchając, jak wyklina nieistniejącą „oślizgłą pokojówkę”, Xue Yang przewrócił oczami, a Xiao XingChen powiedział:

Nie marnuj jedzenia.

Xue Yang odwrócił wzrok z A-Qing, spoglądając na twarz drugiego mężczyzny.

Nic dziwnego, że ten mały delikwent aż tak dobrze mógł udawać Xiao XingChena. W końcu codziennie siedział naprzeciwko niego, mając wiele czasu, by wszystko obserwować – pomyślał Wei WuXian.

Jednak Xiao XingChen nie był świadomy dwóch par oczu, które się w niego wgapiały. W końcu jako jedyny był naprawdę ślepy.

Jak skończyli, to Xiao XingChen umył miski i pałeczki, po czym znowu poszedł do głównej izby. Nie mogąc usiedzieć w miejscu, A-Qing chciała pójść za nim, ale Xue Yang nagle ją zawołał:

A-Qing.

Serce dziewczyny natychmiast zabiło mocniej. Nawet Wei WuXian poczuł dreszcze, które przebiegły jej po karku.

Dlaczego nagle wymówiłeś moje imię?!

Nie mówiłaś, że nie chcesz być nazywana małym ślepcem?

Ludzie nie są nagle mili dla innych bez powodu, chyba że mają ukryte intencje! Czego chcesz?

Nic takiego. Po prostu chciałem cię nauczyć, co powinnaś zrobić, kiedy następnym razem ktoś cię zwyzywa. – Xue Yang się uśmiechnął.

Hę? No to powiedz, co powinnam zrobić?

Jeśli ktoś nazwie cię brzydką, to uczyń tę osobę jeszcze brzydszą. Chlaśnij ją kilka razy po twarzy, by nie miała śmiałości już nigdy więcej wyjść na dwór. Jeśli ktoś nazwie cię ślepakiem, zaostrz koniec laski i wykuj jej oczy, żeby też była ślepa. Zobaczymy, czy znowu ktoś spróbuje cię zwyzywać.

Serce A-Qing zamarło. Udawała, że ją przeraził.

Znowu mnie straszysz!

Cóż, uważaj, co chcesz – parsknął Xue Yang.

Kończąc, pchnął w jej stronę talerz z kawałkami jabłka wyciętymi na kształt króliczków.

Jedz.

Patrząc na talerz wypełniony uroczymi i delikatnymi kawałkami, obrzydzenie wypełniło serca A-Qing i Wei WuXiana.

Następnego dnia jak tylko wstali, dziewczyna zaczęła błagać Xiao XingChena, by poszedł z nią po ładne ubrania i kosmetyki.

Jeśli pójdziecie, to znowu będę musiał kupić jedzenie? – Xue Yang był wkurzony.

Dlaczego nie możesz go kupić? Pomyśl, ile razy daozhang chodził na zakupy! Ciągle się nad nim znęcasz i płatasz mu figle!

Okej, okej. Pójdę na zakupy. Już idę.

A-Qing, jesteś gotowa? Możemy już iść? – zapytał Xiao XingChen, kiedy Xue Yang wyszedł.

Dziewczyna wróciła do środka po upewnieniu się, że drugi mężczyzna na pewno odszedł. Zamknęła drzwi i drżącym głosem zapytała:

Daozhang, czy znasz kogoś zwanego Xue Yang?

Tłumaczenie: Ashi

4 myśli na temat “Mo Dao Zu Shi 40

Dodaj komentarz

https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/wut.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/owo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/no.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/omo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/02.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/04.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/09.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/15.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/21.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/25.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/28.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/23.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/06.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/07.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/19.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/11.gif 
 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.