Mo Dao Zu Shi

Dopiero wtedy Lan WangJi znowu się do niego odwrócił, ale jego wzrok skierowany był lekko na bok. Widząc to, Wei WuXian zamrugał i z jakiegoś powodu miał ochotę się z niego ponabijać. Już miał zacząć, kiedy od strony biurka dobiegł ich głośny trzask.

Obaj wstali, by sprawdzić, co się stało. Imbryk i filiżanki roztrzaskały się na ziemi, a pośród kawałków białej porcelany i rozlanej herbaty leżała sakiewka Qiankun. Jej powierzchnia falowała, jakby zamknięta w niej istota chciała wyrwać się na zewnątrz.

Choć sakiewki Qiankun były wielkości pięści, to zostały specjalnie wykonane do przechowywania przedmiotów. Po obu stronach wyhaftowano na nich skomplikowane inkantacje, co dodawało kilka warstw pieczętujących. Lan WangJi pierwotnie zamknął rękę w sakiewce i postawił na niej filiżankę. Teraz, widząc jej agitację, nareszcie przypomnieli sobie, że była najwyższa pora zagrać Odpoczynek. Gdyby co noc jej nie uspokajali, to sakiewka nie byłaby w stanie sama jej powstrzymać, bez względu na swoją wytrzymałość.

Wei WuXian sięgnął po bambusowy flet, który miał przywiązany u pasa, ale go nie znalazł. Odwracając się, zauważył, że Lan WangJi trzymał go w rękach. Głowa mężczyzny była lekko pochylona w dół i oddał mu instrument, dopiero kiedy skończył coś na nim uważnie ryć. Przyjmując go, Wei WuXian zauważył, że po poprawkach nawet takie szczegóły jak otwory na palce były o wiele bardziej precyzyjne.

Zagraj porządnie.

Przypominając sobie ich okropny duet zagrany w mingshi, który tak wkurzył Lana QiRena, że staruszek aż wybudził się ze śpiączki i na nowo zemdlał, Wei WuXian zaśmiał się tak mocno, że prawie się przewrócił. Musiało mu być ciężko tolerować to tak długo! Powstrzymał się przed dalszymi wygłupami i z poważną miną uniósł flet do ust. Jednak po kilku nutach sakiewka nagle zwiększyła swój rozmiar i stanęła pionowo na ziemi!

Aż tak przyzwyczaiła się do słabego grania? Pierwszy raz gram porządnie i nawet jej się to nie podoba! – skomentował Wei WuXian.

Jakby w odpowiedzi sakiewka rzuciła się na niego. Melodia grana przez Lana WangJi przybrała ostry wyraz. Od jednego ruchu ręki zadrżały wszystkie struny, wydając dźwięk przypominający zbliżającą się lawinę. Pod jego wpływem uwięziona ręka ponownie upadła na ziemię. Wei WuXian grał dalej, a Lan WangJi uspokoił swoje ruchy, kontynuując Odpoczynek i powoli dźwięk guqinu wymieszał się z nutami granymi przez flet.

Kiedy skończyli grać, sakiewka nareszcie zmniejszyła się do poprzednich rozmiarów i pozostała w bezruchu. Wei WuXian z powrotem wsunął flet za pas.

Jeszcze nie wyglądała na aż tak niecierpliwą. Wygląda, jakby została przez coś sprowokowana.

Na coś na tobie – powiedział Lan WangJi, odwracając się do niego.

Wei WuXian natychmiast spojrzał na swoje nogi. Dzisiaj tylko jedna rzecz była inna – Znak Klątwy, który przeniósł na siebie z Jin Linga. Chłopak prawdopodobnie został przeklęty w kamiennym zamku na grani Xinglu. Widząc, jak silnie upiorna dłoń na to zareagowała…

Chodzi ci o to, że kolejna część tego ciała może być w murach hali szabli sekty Nie?

Następnego dnia ponownie wyruszyli w stronę grani.

Wczoraj Nie HuaiSang został złapany i wszystko im wygadał. Nocą wezwał kilku zaufanych uczniów swojej sekty, by pomogli mu posprzątać bałagan spowodowany przez intruzów. Kiedy Wei WuXian i Lan WangJi dotarli na miejsce, to dziura zrobiona przez Jin Linga w murze została już załatana, a do środka włożono nowe ciało. Nie HuaiSang wytarł pot z czoła, widząc starannie ułożone białe cegły. Jednak, kiedy się odwrócił, nogi prawie się pod nim ugięły. Uśmiechnął się krzywo.

HanGuang-Jun… I ty…

Budujesz mury, liderze sekty Nie? – zapytał Wei WuXian, uśmiechając się i machając mu na powitanie.

Nie HuaiSang wytarł pot chusteczką, pocierając tyle razy, że prawie zdarł warstwę naskórka.

Tak, tak…

Przepraszam. Naprawdę mi przykro, ale chyba będziecie musieli od nowa go odbudować – powiedział Wei WuXian wypełnionym empatią i odrobiną nieśmiałości tonem.

Tak, tak… Co?! Czekaj!

Zanim skończył mówić, Bichen został wyjęty z pochwy. Nie HuaiSang mógł tylko patrzeć, jak naprawiona chwilę temu ściana na nowo została zniszczona.

Destrukcja zawsze była łatwiejsza od naprawy. Niszczycielska siła Wei WuXiana była o wiele razy szybsza od ich tempa układania cegieł. Nie HuaiSang drżał, mocno ściskając wachlarz i czując się tak oszukanym, że był na skraju łez. Jednak HanGuang-Jun stał z boku i nic nie mówił, więc i on nie śmiał się odezwać. Kiedy Lan WangJi dokładnie wyjaśnił mu sytuację, natychmiast zaczął kląć na wszystkie strony.

Bzdura! To totalna bzdura! Ciała znajdujące się w hali szabli są kompletne i nie brakuje im ani kawałka mięsa. To niemożliwe, by w środku znajdował się pozbawiony przedramienia trup mężczyzny. Jeśli mi nie wierzycie, to razem z wami zburzę mury, by dowieść swojej niewinności. Jednak później macie jak najszybciej odłożyć je na miejsce. W końcu to nasze rodzinne miejsce pochówku…

Dołączyło do nich również kilkoro uczniów z sekty Nie. Teraz kiedy inni zaczęli pracować, Wei WuXian wycofał się i stanął z boku, czekając na rezultaty. Po godzinie została zdjęta większość cegieł składających się na ścianę, która pożarła Jin Linga. Niektórzy uczniowie założyli maski na twarz, a inni połknęli czerwone pigułki, aby ludzka energia zawarta ich w oddechach nie wywołała transformacji. Pośród czarnej ziemi czasami dało się zauważyć wystającą bladą dłoń lub żylastą nogę, nie wspominając o brudnych i splątanych włosach, które były wszędzie. Każde męskie ciało zostało szybko oczyszczone i ułożone w rzędzie na ziemi.

Trupy były w różnych kształtach i rozmiarach, z niektórych zostały tylko szkielety, inny były w trakcie gnicia, a pozostałe nadal dość świeże. Jednak żadnemu nic nie brakowało. Nie znaleźli ciała bez lewej ręki.

Rozebranie jednej ściany wystarczy, prawda? Czy trzeba rozebrać więcej? Pewnie nie, prawda? – powiedział ostrożnie Nie HuaiSang.

To rzeczywiście było wystarczające. Znak Klątwy znajdujący się wcześniej na ciele Jin Linga był niezwykle ciemny, więc istota, która go zostawiła, prawdopodobnie została zakopana w pobliżu i na pewno nie dalej niż na odległość jednej ściany. Wei WuXian przykucnął przy rzędzie trupów. Po chwili zastanowienia odwrócił się do Lana WangJi.

Czy powinniśmy wyjąć to z sakiewki?

Wyciągnięcie ręki, by ta zidentyfikowała swoje ciało, nie było złym pomysłem. Jednak jeśli znajdzie się za blisko pozostałych części, to ciężko będzie ją uspokoić, by nie wywołała większych problemów. Ze względu na ilość zebranej w tym miejscu mrocznej energii, poziom niebezpieczeństwa się zwiększał. To dlatego postanowili przyjść w dzień.

To wcale nie oznacza, że to ramię nie należy do mężczyzny, prawda? Nie, to niemożliwe. Na pierwszy rzut oka jestem w stanie rozpoznać rękę kobiety… To może właściciel miał trzy ręce?! – pomyślał Wei WuXian, potrząsając głową.

Już miał się zaśmiać na głos na tę myśl, kiedy Lan WangJi ponownie się odezwał:

Nogi.

Po tym przypomnieniu Wei WuXian szybko się zorientował, co przegapił. Znak Klątwy pojawił się na jego nodze i nie rozciągał wyżej.

Spodnie! Zdejmijcie im spodnie! – zawołał szybko.

Dlaczego mówisz coś tak wstydliwego przy HanGuang-Junie? – Nie HuaiSang był zszokowany na śmierć.

Niby z której strony to jest wstydliwe? Wszyscy jesteśmy mężczyznami. Pomóżcie mi ściągnąć im spodnie. Tylko mężczyznom! To nie ma nic wspólnego z kobietami – odpowiedział Wei WuXian, sięgając ku pasom leżących na ziemi ciał. Nie HuaiSang miał prawdziwego pecha. Nie spodziewał się, że po wczorajszym wyznaniu dzisiaj będzie musiał zdejmować trupom spodnie w hali jego przodków. A do tego mężczyznom! Cały się zapłakał, będąc pewnym, że po jego śmierci wszyscy przodkowie sekty QingheNie obiją mu twarz i będzie tak potłuczony, że nawet po reinkarnacji pozostanie kaleką. Na szczęście HanGuang-Jun powstrzymał swojego towarzysza. Nie HuaiSang już miał zacząć wychwalać, jak bardzo jest godny tytułu “HanGuang-Juna”, kiedy usłyszał:

Ja to zrobię.

Ty to zrobisz? Naprawdę zrobisz coś takiego? – zapytał Wei WuXian.

Brwi Lana WangJi zadrżały lekko, jakby się przed czymś powstrzymywał.

Nie ruszaj się. Ja to zrobię – powtórzył.

To był największy szok, którego doświadczył dzisiaj Nie HuaiSang.

Oczywiście Lan WangJi nie użył dłoni do rozbierania trupów. Po prostu wziął do ręki Bichen i lekko rozciął materiał, odsłaniając znajdującą się pod nim skórę. W przypadku niektórych ciał nie było to potrzebne, bo ich ubrania same z siebie zdążyły już się postrzępić. Po kilku chwilach powiedział:

Znalazłem.

Wszyscy natychmiast spojrzeli na ziemię. Na obu udach ciała leżącego przy białych butach Lana WangJi znajdowały się dwa jasne, okrągłe ślady. Szwy składające się z cielistych nici zostały mocno zaciągnięte. Odcień skóry pod szwem różnił się lekko od tego powyżej. Wyraźnie było widać, że nogi i reszta ciała nie należą do jednej osoby.

Ta para nóg została przez kogoś doszyta!

Nie HuaiSang zaniemówił.

Kto wybiera ciała, które są używane w hali szabli? – zapytał Wei WuXian.

Przeważnie jeszcze za życia zbierali je poprzedni liderzy sekt. Mój brat zmarł młodo i zebrał ich zbyt mało, więc mu trochę pomogłem… Wybrałem ciała ze wszystkimi kończynami, o niczym więcej nie wiem… – odparł Nie HuaiSang.

Niemożliwe było wyciągnięcie z niego informacji, kto wkradł tutaj to ciało. Było zbyt wielu podejrzanych – od krewnych ofiar po członków sekty Nie. Prawdopodobnie poznają prawdę, dopiero kiedy złożą całe ciało i odnajdą duszę.

Odczepiwszy nogi, Wei WuXian włożył je do nowej sakiewki, mówiąc do Lana WangJi:

Wygląda na to, że nasz przyjaciel został poszatkowany na kawałki. A do tego jego części zostały rozrzucone po całym kontynencie, fragment tu, fragment tam. Jak bardzo nienawidził go jego morderca? Możemy tylko mieć nadzieję, że nie pociął go zbyt drobno.

Choć Nie HuaiSang powiedział “do zobaczenia”, kiedy odchodzili, to, sądząc po jego przerażonej minie, nie chciał ich już nigdy więcej widzieć. Opuścili grań Xinglu i wrócili do gospody. Po dotarciu do względnie bezpiecznego miejsca wyjęli wszystkie kończyny i zaczęli je oglądać. Tak jak się spodziewali, nogi miały tę samą karnację, co ramię. Kiedy kładli je blisko siebie, to reagowały silnie, cały czas wibrując, jakby chciały na nowo się połączyć. Jednak ich wysiłek był daremny, bo nadal brakowało między nimi najważniejszej części. Pewne było, że to kawałki tej samej osoby.

Nie wiedzieli nic o tajemniczym ciele z wyjątkiem tego, że był to wysoki, umięśniony mężczyzna z długimi kończynami i wysokim poziomem kultywacji. Na szczęście upiorna dłoń szybko wskazała kolejny kierunek – południowy zachód.

Podążając w tę stronę Wei WuXian i Lan WangJi skierowali się do Yueyang.

Tłumaczenie: Ashi

Jedna myśl na temat “Mo Dao Zu Shi

Dodaj komentarz

https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/wut.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/owo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/no.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/omo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/02.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/04.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/09.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/15.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/21.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/25.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/28.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/23.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/06.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/07.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/19.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/11.gif 
 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.