Chuanshuo Zhi Zhu de Furen 64

You XiaoMo zakręciło się w głowie, kiedy odkrył pewien kluczowy fakt.

Czy to możliwe, że życia magów są połączone z kultywacją siły duchowej?

Dokładnie. – Ling Xiao nareszcie poczuł, że chłopak nie był aż tak beznadziejny, skoro udało mu się samemu na to wpaść. Przynajmniej był ociupinkę lepszy od totalnego idioty. – Kiedy magowie tworzą pigułki, to muszą stymulować siłę duchową znajdującą się w ich ciałach, więc jednocześnie się oczyszczają. Siła duchowa pochodzi z duszy, która jest fundacją ciała. Dopóki żyje dusza, ciało nie umrze, rozumiesz?

Bracie Ling, jesteś taki wspaniały. Nawet znasz się na tych rzeczach. – You XiaoMo patrzył się na mężczyznę z cielęcym zachwytem. Ling Xiao nie był na to obojętny, ale natychmiast ze spokojem się odwrócił.

To dlatego, że po prostu jesteś głupi.

Chłopak natychmiast wymazał swój głupawy uśmiech. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że temu człowiekowi nie można prawić komplementów, bo nawet nie będzie wdzięczny!

Bracie Ling, więc o ile magowie będą robić pigułki i trenować ciało siłą duchową, to czeka ich życie wieczne?

Ling Xiao uśmiechnął się do niego lekko. You XiaoMo chciał odruchowo odwzajemnić ten uśmiech, ale nagle sobie przypomniał, że to nie było dobre, więc natychmiast się powstrzymał. Oczywiście niespełna sekundę później usłyszał wyśmiewający go głos.

Idiota! Oczywiście, że nie!

No to co to oznaczało? – poprosił o wyjaśnienie.

Nie każdy mag może żyć wiecznie i nigdy się nie starzeć. To zależy od wrodzonego talentu. Im wyższy poziom, tym dłuższe życie maga, a dusza silniejsza. Kiedy dusza stanie się wystarczająco silna, to mag będzie nawet w stanie przeprowadzać ataki siłą duchową – powiedział poważnie Ling Xiao.

Oczy You XiaoMo rozjarzyły się radosnym blaskiem, kiedy usłyszał tę ostatnią część. Zawsze uważał, że magowie byli słabi i nie nadawali się do walk.

Bracie Ling, czy to prawda? O ile dusza jest silna, to będzie można nią atakować? Nie trzeba będzie czekać na pomoc wojownika? – zapytał podekscytowany chłopak. Czuł, jakby cała krew znajdująca się w jego ciele nagle zaczęła wrzeć.

Oczywiście, ale tylko magowie wysokiego poziomu mogą to robić. – Ling Xiao uśmiechnął się szeroko, pokazując rząd śnieżnobiałych zębów. Spojrzał się z zadowoleniem na You XiaoMo, który wyglądał, jakby oblano go kubłem zimnej wody. Ten wyraz twarzy za każdym razem go podniecał.

You XiaoMo rzeczywiście został oblany wodą, ale nie zimną, a lodowatą. To naprawdę było cholernie niesprawiedliwe. Miał zieloną duszę, co oznaczało, że jego wrodzony talent nie pozwalał mu być niczym więcej, niż magiem średniego poziomu. Poziom wysoki niestety w tym życiu musiał pozostać tylko w sferze marzeń. Po tej całej gadaninie odkrył, że magowie mają jakąś tam siłę, ale się nie kwalifikował. Jeśli stanie się magiem poziomu średniego, to i tak już powinien czcić buddę i palić mu kadzidła. W końcu zielone dusze to naprawdę nic wielkiego.

Zmaltretowany chłopak stracił całe zainteresowanie zawodami. Obserwowanie mogło tylko wywołać w nim zawiść.

Kiedy skończyli rozmawiać, to część pojedynków akurat dobiegła końca. Z wyjątkiem drugiej walki, w której przeciwnicy byli dobrze dobrani, pozostałych naprawdę dzieliła spora różnica siły. Na przykład uczeń, który był piąty w rankingu, walczył z kolegą, który zajmował pozycję piętnastą. To było zbyt wiele, więc zwycięzca szybko został wyłoniony.

Od rana do wieczora, kiedy słońce już prawie zachodziło, odbyło się dwadzieścia pięć walk. You XiaoMo cały ten czas przesiedział otumaniony.

W pewnym momencie został stuknięty w głowę przez Ling Xiao, więc spojrzał w górę akurat by zobaczyć obiekt lecący w jego kierunku. Jego ciało natychmiast oblał zimny pot. Zanim zdążył w pełni zdać sobie sprawę, co się dzieje, siedzący obok niego mężczyzna złapał go za kołnierz i lekko pociągnął w bok.

Lecący człowiek miał pecha, bo nikt go nie złapał i wpadł prosto na krzesło, na którym przed chwilą siedział You XiaoMo. Patrząc na obolałą minę nieszczęśnika i kawałki drewna, chłopak był naprawdę wdzięczny, że Ling Xiao w samą porę go odciągnął. Gdyby oberwał, to na pewno wszystkie kostki w jego ciele zostałyby złamane, ale…

You XiaoMo spojrzał na ring. Na skraju platformy stał jeden z zawodników. Miał wielkie ciało i ramiona dwa razy szersze od niego. Jakby tego było mało, widoczne mięśnie ramion były mega przesadzone. Ta osoba była wojownikiem siłowym i wydawała się silniejsza nawet od Zhou Penga. Zdobiła go kwadratowa szczęka i krzaczaste brwi, które wyglądały, jakby ktoś je namalował pędzlem. Nie był przystojny, ale za to niezwykle męski.

Jednak jego mina sprawiała, że You XiaoMo czuł się niekomfortowo. Miał zimną ekspresję pozbawioną choćby odrobiny emocji. Wyglądał, jakby specjalnie rzucił w niego swoim przeciwnikiem, patrząc się prowokacyjnie na Ling Xiao.

Lin Xiao, nie mogę się doczekać naszej walki – powiedział powoli Lei Ju, unosząc kąciki grubych ust.

Ling Xiao poprawił rękawy, unosząc głowę, by kątem oka spojrzeć na olbrzyma. Uśmiechnął się lekko, ale jego wzrok pozostał obojętny. Lei Ju stał na podwyższonej platformie i choć był o wiele wyższy od Ling Xiao, to wydawał się gorszy. Jak żuk na podłodze pałacu imperialnego. Nawet gdyby nałożył smocze szaty1, to nadal byłby tylko zwykłym robalem.

Bracie Lei, mam nadzieję, że uda ci się wytrwać do końca. Będzie źle, jeśli w międzyczasie ktoś inny cię wyeliminuje.

Tobie życzę tego samego. Oby nikt cię nie pokonał. Naprawdę nie mogę się doczekać naszego pojedynku. – Lei Ju uśmiechnął się ozięble. Miał wielką pewność siebie, bo z wyjątkiem Lin Xiao był tu najsilniejszy. Jednak wiecznie zajmował drugie miejsce, bo w każdych zawodach Lin Xiao dawał mu łomot.

Mistrz Jiang wstał i ogłosił wyniki dzisiejszych potyczek. Jutro rano odbędzie się kolejna runda.

Słońce zaczęło zachodzić. Ogniste koło zabarwiło połowę nieba na czerwono. Górę WuShuang zawsze otaczały chmury, a dzięki promieniom słońca wyglądały jeszcze bardziej majestatycznie. O wiele piękniej niż niejeden widok na Ziemi. You XiaoMo uniósł głowę i nie mógł powstrzymać pełnego zachwytu westchnienia. Na pewno nigdy nie zobaczyłby czegoś tak spektakularnego w swoim świecie.

Ling Xiao spojrzał na You XiaoMo, który głupio gapił się na niebo. Dłonie zaczęły go świerzbić i prawie rypnął chłopaka w głowę.

Bracie Xiao, nie idziesz? Planujesz spędzić tutaj noc?

Spędzić tu noc? You XiaoMo podświadomie spojrzał na Tang YunQi. W jej oczach widać było złowrogi błysk. Przestraszony, natychmiast przestraszony odwrócił wzrok. Chciałby tu zostać, ale tylko gdyby porządnie oberwał w łeb drzwiami! A do tego przeczuwał, że Tang YunQi szukała okazji, by się nim zająć. Jakby został, to następnego dnia znaleziono by tylko jego zwłoki!

W drodze powrotnej uczniowie jeden za drugim życzyli Ling Xiao dobrej nocy. Ostatecznie został z nimi tylko zimny jak lód FuZilin. Nie było widać nawet cienia Zhou Penga, który także powinien im towarzyszyć. Kiedy zapytał o to Ling Xiao, to dowiedział się, że Zhou Peng od razu ruszył do samotni, by kultywować w spokoju.

Ach, czy to nie oznacza, że Drugi Brat będzie sam w pokoju? – You XiaoMo odkrył nagle bardzo ważny fakt. Skoro tak, to może…

Nawet o tym nie myśl. – Wspaniały Ling Xiao od razu go przejrzał i zniszczył jego marzenia.

Dlaczego nie? – Chłopak zacisnął z oburzenia pięści.

Bo twój Drugi Brat nie będzie dzielił z tobą pokoju.

Ledwo skończył mówić, kiedy drzwi do wspomnianego pomieszczenia zamknęły się z trzaskiem.

You XiaoMo stracił całą nadzieję po tak bezdusznym odrzuceniu przez Fu ZiLina.

Pierwszy dzień w rodowodzie Centralnym minął bez problemów. Niewiele osób zostało rannych, a większość miała tylko lekkie siniaki, więc talent You XiaoMo nie został wykorzystany. Nawet gdyby zdarzyła się ku temu okazja, to w pierwszej kolejności do pomocy rzucali się uczniowie ze szczytów Niebiańskiego i Latającego. Każdy chciał wywołać dobre wrażenie, dlatego w porównaniu z pozostałymi, You XiaoMo wieczorem miał więcej siły.

Wziął już pigułkę poszczącą, więc nie musiał iść do stołówki. Ling Xiao także nie potrzebował jedzenia, więc zaczął medytować, dając chłopakowi spokój. Przypominając sobie, że wczoraj się nie kąpał, You XiaoMo wziął ubrania z sakiewki i wszedł do swojego wymiaru. Przed kąpielą zebrał dojrzałe zioła i ułożył je na półce. Krzątał się przez ponad godzinę nad drobnymi pracami. W końcu wziął szybką kąpiel w obawie, że Ling Xiao zakończy swoją medytację i pomyśli, że wyszedł.

Kiedy opuścił wymiar, You XiaoMo zajrzał do pokoju. Niespodziewanie Ling Xiao nadal pochłonięty był medytacją. Chłopak pomyślał, że wciąż jest wcześnie, więc wyjął kociołek. W końcu starszy mężczyzna już znał jego sekret, więc nie miał się czym martwić. Wyjął z wymiaru trzydzieści źdźbeł ziół zebranych w trzy wiązki – składniki na pigułkę energii duchowej.

Nawet w przypadku pigułek pierwszego poziomu, te wysokiej jakości wymagały większej ilości siły duchowej podczas tworzenia w porównaniu do tych niskiej jakości. Ostatnim razem już to sprawdził. Kiedy jego zasoby energii były pełne, był w stanie za jednym razem stworzyć trzy pigułki wysokiej jakości, czyli o ponad połowę mniej niż tych niskiej jakości. Choć proporcje były inne, to w przyszłości da radę zrobić więcej, jeśli będzie uważnie trenował.

You XiaoMo już miał rzucić się w wir rafinowania pigułek, kiedy Ling Xiao otworzył oczy.


1. Smocze szaty – ubiór noszony przez cesarza.

Tłumaczenie: Ashi

4 myśli na temat “Chuanshuo Zhi Zhu de Furen 64

  1. Dziękuje za tłumaczenie <3 Nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału. Mam nadzieje, że nadejdzie jak najszybciej :D

  2. Ashi ślicznie dziękuje https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/04.gif i nie mogę się doczekać co znowu zmajstruje Ling Xiao https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/25.gif jeszcze raz dziękuje

  3. Cały czas czytam tę nowelkę od kiedy Ashi ją dodaje :). Bardzo podoba mi się droczenie Ling Xiao z Małym Mo. Ciekawa jestem czy wygra tę bitwę prowokacyjną Lei Ju. No i czy zazdrosna o Linga Tang YuQi, uda się ta zemsta? Zobaczymy, zobaczymy co dalej. Czekam na kolejne tłumaczenie :) <3

    Dziękuję od serca <3

Dodaj komentarz

https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/wut.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/owo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/no.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/omo.png 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/02.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/04.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/09.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/15.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/21.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/25.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/28.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/23.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/06.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/07.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/19.gif 
https://dra-caena.eu/wp-content/plugins/wp-monalisa/icons/11.gif 
 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.